|
"Misja Czaitani", wystepujaca rowniez pod nazwa Instytut Wiedzy o
Tozsamosci, rozkleja w miastach plakaty, ktorymi zacheca do uczestnictwa w
"wykladach" m.in. na temat wegetarianizmu i zdrowego zywienia. Jak utrzymuja
liderzy "Misji", jej adepci sa zdrowi i nigdy nie choruja. Bardzo tez nie
lubia krytyki i znani sa z procesow wytaczanych o znieslawienie, ktore - jak
twierdza - wszystkie wygrywaja. A jaka jest prawda?
"Gazeta Wyborcza" feruje wyroki, a "Misja Czaitanii" przeciaga proces
Sad Okregowy w Lublinie po raz kolejny odroczyl proces o ochrone dobr
osobistych wytoczony Annie Lobaczewskiej przez Instytut Wiedzy o Tozsamosci
"Misja Czaitanii" i jego przywodczynie Elzbiete Serwin. Znow powodem
przelozenia byly klopoty zdrowotne przedstawiciela "Misji".
Tymczasem 21 lutego, a wiec na piec dni przed posiedzeniem sadu, "Gazeta
Wyborcza" w artykule Ewy Siedleckiej pt. "Mniejszosci religijne inspirowane
religiami Wschodu" juz oglosila wyrok. Trudno dociec - a moze zainteresuje
sie tym Rada Etyki Mediow - czym byla inspirowana Ewa Siedlecka, gdy pisala:
"Misja wygrala proces z Anna Lobaczewska, matka jednego z bylych czlonkow,
zalozycielka antykultowego Ruchu Obrony Rodziny i Jednostki. Sad nakazal jej
przeproszenie za gloszone publicznie zarzuty". To kolejny przyklad
manipulacji polegajacej na tworzeniu w "Gazecie" przed zakonczeniem procesu
faktow prasowych niekorzystnych dla Anny Lobaczewskiej.
A finalu tej sprawy, ciagnacej sie juz od ponad 5 lat, jak nie bylo, tak nie
ma. Powodem kolejnych odroczen sa klopoty zdrowotne przedstawicieli
"Instytutu". Zaczely sie one na dobre po uchyleniu przez Sad Apelacyjny w
Lublinie zasadniczych punktow wyroku I instancji i skierowaniu sprawy do
ponownego rozpoznania.
Sad apelacyjny wykazal w orzeczeniu sadu okregowego szereg powaznych
uchybien dzialajacych na korzysc sekty. Jednym z nich byl fakt pominiecia
zeznan bezposrednich swiadkow zeznajacych na korzysc Anny Lobaczewskiej i
oparcie sie wylacznie na swiadkach oskarzenia. Bezpodstawne bylo rowniez
obciazenie A. Lobaczewskiej odpowiedzialnoscia za tresc publikowanych w
prasie tekstow, ktorych nie byla autorka, a jedynie osoba cytowana. Zdaniem
sadu apelacyjnego, pozwana Lobaczewska nie moze rowniez odpowiadac za swoje
wypowiedzi z programu telewizyjnego, ktory nie byl emitowany "na zywo", lecz
montowany w studiu.
Na pierwsze posiedzenie nowego skladu orzekajacego, wyznaczone na 6
listopada ub.r., nie przybyl ze wzgledow zdrowotnych radca prawny prowadzacy
sprawe z ramienia "Misji Czaitanii". Obecna w sadzie Elzbieta Serwin
wnioskowala, aby z tego powodu odroczyc sprawe, na co sad nie wyrazil zgody.
Gdy E. Serwin ponownie zaproponowala wyznaczenie nowego terminu w celu
przygotowania nowego tekstu przeprosin, sad stwierdzil, ze "jest to
dzialanie wyraxnie zmierzajace do przewleklosci postepowania".
Na kolejne posiedzenie sadu, wyznaczone na 17 grudnia ub.r., nie mogla
przybyc z powodu zlego stanu zdrowia powodka Elzbieta Serwin. Na ostatnim
natomiast posiedzeniu sadu pani Serwin byla juz zdrowa, ale za to zachorowal
jej radca prawny, co stalo sie powodem nastepnego odroczenia.
A podobno wyznawcy "Misji Czaitani" sa zdrowi i nie choruja...
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.wegetarianizm
|